R e k l a m a

„Ukryty” – raper z Wielunia odkrywa karty w szczerej rozmowie z INFO Wieluń

R e k l a m a

„Chcę, by słuchacz pochłaniał każdy utwór jak najciekawszą lekturę” – mówi w rozmowie z nami Ukryty, czyli Filip Włodarczyk. Wieluński raper podkreśla, że stara się w swojej twórczości pokazać coś innego, niż banał i prostotę.

Filip Włodarczyk ma 20 lat, urodził się w Wieluniu. Mówi o sobie z pewną dozą skromności: „jestem początkującym raperem, który nie jest wybitny, ale za to solidny i dążący do perfekcji”. Ukryty odkrywa przed nami co nieco ze swojej osobowości, życia i twórczości.

Ireneusz Wierzbicki, INFO Wieluń: Kiedy właściwie zaczęła się u ciebie fascynacja rapem?

Ukryty: – Początki przypadły już na okres szkoły podstawowej. Gdy pierwszy raz usłyszałem Kaliber 44 i Paktofonikę, zajarałem się tą muzyką. To było jak zakochanie od pierwszego wejrzenia. Pomyślałem wtedy, że sam chcę zostać kimś, kto robi muzykę i kimś, kogo będą słuchać tłumy. Zacząłem wraz z dwoma kolegami z klasy skreślać pierwsze szczeniackie teksty bez większego sensu i stworzyliśmy dla zabawy własną paczkę. Po przejściu z podstawówki do gimnazjum zaczął się nowy etap, nowi znajomi. Kumple z paczki poszli do innej szkoły i nasze drogi trochę się rozeszły. Z tyłu głowy zawsze miałem to moje marzenie, by zostać profesjonalnym raperem. Wiedziałem jednak, że jeśli teksty będą wiecznie wrzucane do szuflady, to nie dadzą mi nic więcej, poza chwilą ucieczki od szarej rzeczywistości.

Pierwszy utwór, który napisałeś i wykonałeś całkowicie na poważnie, powstał w bardzo trudnym momencie, prawda?

– Tak. To było wtedy, gdy bliska mi osoba, rówieśniczka z klasy gimnazjalnej, ciężko zachorowała. Postanowiłem nagrać to w studiu. Specjalnie w tym celu pojechałem do Undersound Studio do Poznania. Ten utwór dedykowałem właśnie Żanecie, bo tak ma na imię bohaterka tekstu. Jako Ukryty nigdy nie zdecydowałem się udostępnić tej piosenki. Nie chciałem, żeby ktoś myślał, że próbuję wybić się na czyjejś tragedii, dlatego udostępniłem to jako Filip i tak zaczęła się moja przygoda z muzyką.

Od tamtej pory nagrałeś już trochę utworów. Z którego z nich jesteś najbardziej dumny?

– Myślę, że taki utwór jeszcze nie powstał. Z każdego jestem zadowolony, choć zauważam teraz, że zawsze mogłem zrobić coś lepiej. Najłatwiej przyszło mi nagranie utworu „Pustka”, który chyba najbardziej mi siadł pod względem jakości i stylu. No i oczywiście wspomniany utwór napisany dla Żanety: „Póki żyję, nie tracę nadziei” jest jednym z najważniejszych, bo to od niego wszystko się zaczęło.

Nie działałeś w tym wszystkim sam, prawda?

– Nie, absolutnie. Utwory powstały przy współpracy ze świetnymi ludźmi, takimi jak Michał „Michael Frank” Franke, który przygotował dla mnie bity i dopracował brzmienie tak, by jakość była zadowalająca dla słuchaczy i dla mnie samego. Współpracowałem też z Filipem Dudzińskim oraz Mateuszem Wątorem, którzy byli odpowiedzialni za oprawę graficzną.

Zaglądam na twoje profile w mediach społecznościowych i nie widzę żadnych świeżych kompozycji. Kiedy ostatnio wypuściłeś coś nowego?

– Ostatnie utwory, które ujrzały światło dzienne, mają już około półtora do dwóch lat.

Z czego wynika tak długa przerwa w wydawaniu nowych piosenek? Straciłeś wenę?

– Od tamtej pory niestety miałem spory przestój w twórczości. Jestem szczerym człowiekiem, dlatego nie będę kłamać, że przez dwa lata skupiałem się na muzyce. Stwierdziłem w pewnym momencie, że może jednak dam sobie z tym spokój. Straciłem po prostu wiarę we własne możliwości. Przez ten czas jednak nie mogłem przestać myśleć o dalszym tworzeniu, aż w końcu coś we mnie pękło i zdecydowałem się ruszyć z pracą nad nowym materiałem. Z tego powodu wyruszyłem do brata do Anglii, w poszukiwaniu inspiracji, ale również by zarobić na realizację tego marzenia. Niestety mamy taki, a nie inny czas, gdzie nie jest łatwo o cokolwiek, ale nie można dać się tym przytłoczyć. Trzeba brnąć cały czas do przodu, krok po kroku w kierunku celu, który się przed sobą postawiło.

Postanowiłeś pójść do przodu i zacząłeś działać jako Ukryty. Skąd w ogóle pomysł na taki pseudonim?

– Słuchając moich utworów, wsłuchując się w ich tekst, znajdziemy w nim wiele moich ukrytych emocji, uczuć. Staram się ukrywać sens, a jednocześnie odkrywać siebie i pokazywać coś innego niż banał i prostotę. Uprzedzam: nie uderzam tą wypowiedzią w nikogo, tylko tłumaczę kontekst twórczości. Dlaczego ukrywam sens? Po to, żeby słuchacz sam go odnalazł, żeby każdy utwór pochłaniał jak najciekawszą lekturę. A z drugiej strony, by słuchacz mógł nacieszyć ucho.

Wiesz już, o czym będziesz chciał śpiewać? Jakie przesłanie będziesz chciał nieść swoim słuchaczom?

– Tak. Moje przyszłe utwory będą opowiadać o nieustannej wewnętrznej walce. O trudach radzenia sobie z początkami dorosłego życia. O odczuwaniu emocji, a także o sile wspomnienia. Będzie można dostrzec, jak wygląda bój z przeciwnościami losu z perspektywy zwykłego chłopaka. Będzie też o tym, jak ważne jest, aby mieć w życiu coś, co może cię oderwać na chwilę od świata. Świata nastawionego na pośpiech, przez który nieraz nie można dostrzec naprawdę ważnych elementów budujących konstrukcję życia.

Kiedy zatem słuchacze mogą oczekiwać czegoś nowego z twojej strony?

– Co do konkretów, to słuchacze powinni uzbroić się w cierpliwość. Nie jestem związany z żadną wytwórnią muzyczną, a to co robię i tworzę staram się zawsze dopracować jak najlepiej to możliwe i dopiąć na ostatni guzik. Uważam, że presja czasu czasami może zabić proces twórczy, ale z drugiej strony daje dodatkowego kopa i dodaje motywacji. Aktualnie od niedawna znajduję się w Londynie, co można zobaczyć na moim Instagramie (@ukrytymusic). Nie zamierzam być tutaj nie wiadomo jak długo. Spędzam tu święta z bratem i jego rodziną. Potem, gdy tylko będzie możliwość powrotu do Polski, a mam nadzieję, że stanie się to niebawem, ruszam do pracy z nagraniami do nowego projektu. Wszystkie informacje będę na bieżąco udostępniał na Instagramie i Facebooku.

Czego można ci życzyć w twojej karierze i w tym, jak to nazwałeś, nowym rozdziale życia?

– Błogosławieństwa Bożego i tego, żebym nigdy więcej nie zwątpił w sens tworzenia. Na pewno chciałbym też, żeby dostrzegła mnie jakaś wytwórnia muzyczna, z którą mógłbym nawiązać współpracę i realizować się dalej w świecie muzyki. Tak, aby kiedyś móc w pełni się temu oddać i udowodnić, że nawet ktoś tak mały dla świata jak ja może zostać przez ten świat zauważony.

R e k l a m a

ZOBACZ TEŻ

R e k l a m a
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Wanda Zielinska
1 rok temu

Niesamowity mlody czlowiek!

R e k l a m a

SPOŁECZNOŚĆ

6,897fanówPolub nas
733obserwującychObserwuj

KOMENTOWANE

R e k l a m a

NAJNOWSZE

R e k l a m a
1
0
Podziel się swoją opiniąx